o kołowrotach słów kilka - Kołowrotki, multiplikatory - Forum Wędkarskie | Wędkarska Tuba

Skocz do zawartości


Zdjęcie

o kołowrotach słów kilka


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 Alcor

Alcor

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 13 postów

Reputacja: 0

Napisano 05 październik 2017 - 22:30

Zawsze staramy się przy kupnie zdobyć coś na miarę naszych środków i oczywiście najlepszego.

Niestety, mechanika jest nieczuła na nasze marzenia/oczekiwania.

Wszystkie firmy wiedza o tym doskonale, bo nie zarabiają na drogich produktach tylko na tanich, kusząc ..właśnie..ceną.

Doskonale wiedzą, że kusząc reklamą i przystępną ceną ...czy ten schemat nie wydaje Wam się znajomy? Proszki do prania..itd..itd…

Taki jest świat, nie zarabia się na tym który kupi kołowrotek za 2000 dolarów,ale na tych 100-stu którzy kupią za 50.

A co najważniejsze, kupia ponownie...bo..i jeszcze raz...bo tanio…

To są prawa ekonomi i handlu, brutalne i hamskie.

Dlatego kołowrotków za 2000 wyrodukuje się 50, a tych tam...no z 10 000?

Tyle wstępu ,wiem dość niesmacznego,ale prawdziwego.

A teraz do rzeczy.

 

Zostawmy sobie na marginesie wszelkie fajne firmy ,polecania od kumpli itd.

Skupmy się na konstrukcji.

Kołowrotek jako taki posiada zasadniczo 2 osie, czyli napęd (z naszej ręki) przenoszony na następną oś obrotową, pod kątem 90 stopni (przykład).

Aby mechanizm działał sprawnie i długo potrzeba nie tylko mocowania osi, ale i łożyskowania, dokładnie w tych punktach.

Czyli potrzeba nam z definicji 4 łożysk (2 osie).

Pomijam sam mechanizm przenoszenia i rozdziału napędu, dla uproszczenia.

W tym momencie mógłbym gadac do woli, ale jak stwierdził mój kolega : fajnie ,ale połowy z tego nie zrozumiem i nawet nie jest mi to potrzebne ;)

Zatem robie techniczny stop ;)

Moi drodzy, każdy kołowrotek aby działał długo potrzebuje minimalnie 3 łożysk i to NIE ślizgowych.

Dwa na osi przekazania napędu z naszej ręki, czyli mówiąc po ludzku tam gdzie wchodzi korbka w korpus i dokładnie to samo po drugiej stronie.

3-cie łożysko jest potrzebne do stabilizacji osi obrotu wrzeciona nawijającego żyłkę.

Niestety firmy w tanich kołowrotkach dają 2 łożyska „kulkowe”, na osi obrotu i jedno do przekazu siły. ;)

Wiedząc doskonale o tym że brak solidnego ułożyskowania w tym miejscu osi przekazu siły (napęd naszej ręki) skutkuje nie tylko rozwaleniem ogólnie ułozyskowania,ale i..napędu ;)

I nie przypadkiem powtarza się dokładnie ten sam schemat(wszystkie firmy): 2 łożyska...ale gdzie? No jedno przy rączce (następne ślizgowe),a drugie na obrocie nawijania żyłki na szpule...

Jak myślicie które „strzeli” najpierw, a co za tym idzie...kiedy kupicie następny fajny nowy kołowrotek ?

Firmy zatrudniają inżynierów , którzy są zobligowani tym (sic) aby stworzyć konstrukcje …podatna na uszkodzenia.

I to wcale nie jest dowcip.

Bo jakiej firmie zależy na wypuszczeniu produktu , który działa powiedzmy 100 lat? ;)

Ups...w XIX wieku bywały takie firmy, choćby słyny rojs-rojs (spolszczenie), nawet teraz można dostać archaiczne modele świec do ich pierwszych silników za….i tu pomine cenę.

 

Podsumowanie :

 

Napisałem co jest ważne z mechanicznego punktu widzenia,a co za tym idzie na co zwrócić uwagę.

3 podstawowe konstrukcyjnie łożyska, TOCZNE.

To absolutne minimum trwałości.

Jak ktos martwi się o układ hamulcowy...może być na ślizgowych, no chyba że...codzień ktos ciągnie 10 kilowe rybki ..pewnie z komercji ;)

Jeszcze na koniec podam swój przykład : kiedyś tam kupiłem kołowrotek wcale nie tani, a rozwaliło mi się ułożyskowanie wrzeciona…

Niezła wpadka,ale dowodząca tylko tego że nawet w drogich kołowrotkach firmy stosuja tanie elementy…

Pomijając starania i koszty przesyłki (z Japonii i nie z firmy produkującej kołowrotki) , łożysko kosztowało mnie 15% ceny kołowrotka.

Ale było certyfikowane.Po 15 latach chodzi doskonale ,choc cała reszta to szmelc ;)






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych