Zmiana stanu wody na zaporówce a sandacze. - Drapieżniki - Forum Wędkarskie | Wędkarska Tuba

Skocz do zawartości


Zdjęcie

Zmiana stanu wody na zaporówce a sandacze.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 SzymekKrojc

SzymekKrojc

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • Ulubiona metoda:Spinning Grunt TRUPEK.
  • MiejscowośćGostyń WLKP

Reputacja: 0

Napisano 30 wrzesień 2017 - 12:16

Witam kolegów po kiju ! 1f642.png:) Co mi możecie napisać ciekawego na temat: Łowię zedy na zaporówce 2,5m głębokości średnio do 3m z blatami do 1,3-1,7m. Oraz wiadomo rynna po starym kanale(5-6m głębokości od tamy) Biły zedy i na blacie i na normalnych miejscóweczkach;P 2-3 dni temu spuścili wodę raz z 20 cm drugi dzień 20 cm. Ryby nie mogę namierzyć schowała się w tą rynnę i siedzi tam spokojna i bezpieczna? (Wiadomo nie do końca spokojna bo łódki zanętowe z zestawami na tym zbiorniku latają w te i spowrotem) Zaznaczam że z brzegu do rynny bardzo ciężko dorzucić gumą czy kogutem. Hmmm... minie kilka dni zanim zedy wyjdą ? Co prawda z jednej strony jest fajny uskok schodzący w głębine tej rynny nie opodal tamy. Czekam na ciekawe komentarze 1f609.png;) Z góry dziękuję za wymianę zdań. Pozdrawiam POŁAMANIA (na rybie)



#2 Mirek-Tczew

Mirek-Tczew

    Entuzjasta

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 594 postów
  • Ulubiona metoda:Spinning, Feeder
  • MiejscowośćTczew

Reputacja: 578

Napisano 30 wrzesień 2017 - 14:12

Ja wiem tylko tyle, że żadna ryba nie lubi zmiany poziomu wody. Ryba się wówczas przemieszcza i dostosowuje do nowych warunków. Jedzenie odstawia na drugi plan. Na Wiśle jak opada woda, to nawet z domu nie wychodzę - nic nie bierze.


Tylko Polak nie chce mieć lepiej niż inni. Polak chce, żeby inni mieli gorzej niż on.

#3 daniel

daniel

    Złów i wypuść

  • Moderator
  • 4431 postów
  • Ulubiona metoda:spinning mucha, okoń sandacz
  • MiejscowośćPrzedgórze sudeckie

Reputacja: 1506

Napisano 30 wrzesień 2017 - 15:29

Ryby muszą jeść, zmień godziny łowienia, bo raczej cały dzień nie rzucasz?

W przypadku sandacza, to może być 10-15minut i dziękuje.

Namierzenie miejsc to pikuś, skuszenie ryb nie żerujących to sukces. Kiedy ten klei się  do dna to raz na 30 rzutów może coś go lekko sprowokuję do trącenia pyskiem. Czasem tylko przydusi. 

Sandacz daję szkołę. 

U mnie teraz ryby zeszły głębiej, ewidentnie to widać, dwa tygodnie temu ryby gryzły dosyć systematycznie około 5-10m od brzegu, teraz brania jak są to na pełnym wyrzucie przy pierwszym drugim podbiciu, a wcześniej nie było sensu rzucać daleko. 

Zobacz jakie mamy w nocy temperatury, jaki zmiany ciśnienia. Drobnica zeszła głębiej to i większe ryby za nią. 

 

Jutro sprawdzę co tam się nad woda dzieje.


Zdrowy rozsądek i umiar, to złota reguła wędkarstwa.
2wrdnht.jpg


#4 SzymekKrojc

SzymekKrojc

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • Ulubiona metoda:Spinning Grunt TRUPEK.
  • MiejscowośćGostyń WLKP

Reputacja: 0

Napisano 01 październik 2017 - 09:54

Ryby muszą jeść, zmień godziny łowienia, bo raczej cały dzień nie rzucasz?

W przypadku sandacza, to może być 10-15minut i dziękuje.

Namierzenie miejsc to pikuś, skuszenie ryb nie żerujących to sukces. Kiedy ten klei się  do dna to raz na 30 rzutów może coś go lekko sprowokuję do trącenia pyskiem. Czasem tylko przydusi. 

Sandacz daję szkołę. 

U mnie teraz ryby zeszły głębiej, ewidentnie to widać, dwa tygodnie temu ryby gryzły dosyć systematycznie około 5-10m od brzegu, teraz brania jak są to na pełnym wyrzucie przy pierwszym drugim podbiciu, a wcześniej nie było sensu rzucać daleko. 

Zobacz jakie mamy w nocy temperatury, jaki zmiany ciśnienia. Drobnica zeszła głębiej to i większe ryby za nią. 

 

Jutro sprawdzę co tam się nad woda dzieje.

Nie nie cały dzień nie rzucam zawsze mam swoje godziny wieczorne kilka h w nocy i kilka h nad ranem ;) Zależy od czasu i od zmiany w pracy ;) Raz jadę od 17 do 21. Czasem od 20 do 24. A czasem od 4 do 8 :) Ale co jak co napewno zedziki po upuszczeniu wody są mniej aktywne. Bo zmieniłem już pory łowienia i odwiedziłem sporo miejscówek raz delikatniusiooo puknął i zostawił ząbki 2 cm za ogonkiem. Teraz wychodzę z założenia żeby odczekać z tydzień aż rybcie troszkę się uspokoją po upuszczeniu i zobaczymy co to będzie. Mam czas na ostrzenie haków teraz ;P 

 

 

#NIETENSILNYKTOSŁABEGOPOKONAŁ



#5 SzymekKrojc

SzymekKrojc

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • Ulubiona metoda:Spinning Grunt TRUPEK.
  • MiejscowośćGostyń WLKP

Reputacja: 0

Napisano 01 październik 2017 - 09:57

Ja wiem tylko tyle, że żadna ryba nie lubi zmiany poziomu wody. Ryba się wówczas przemieszcza i dostosowuje do nowych warunków. Jedzenie odstawia na drugi plan. Na Wiśle jak opada woda, to nawet z domu nie wychodzę - nic nie bierze.

Obserwując zaporówkę na której łowię wychodzę z tego samego założenia. Już takie przynęty dawałem co kochały i wywijałem im nie ziemsko to jedno puknięcie odnotowałem przez 2 dni wędrówki. Poczekam uzbroję się i wyruszę ;) 

 

 

 

 

 

 

#NIETENSILNYKTOSŁABEGOPOKONAŁ



#6 daniel

daniel

    Złów i wypuść

  • Moderator
  • 4431 postów
  • Ulubiona metoda:spinning mucha, okoń sandacz
  • MiejscowośćPrzedgórze sudeckie

Reputacja: 1506

Napisano 01 październik 2017 - 15:13

Nie ma reguły, trzeba cały dzień poświęcić, u mnie był czas, że o 13 gryzły. 


Zdrowy rozsądek i umiar, to złota reguła wędkarstwa.
2wrdnht.jpg


#7 Alcor

Alcor

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 13 postów

Reputacja: 1

Napisano 16 październik 2017 - 21:49

Zawsze się zastanawiałem nad takim obrazkiem (który jak sądze nei jest wam obcy) , spinningista, co to za gość ?

No łazi w koło jeziora (przykład) porzuca, pobrodzi ,coś tam zmieni,zamiesza ...i pójdzie.

Wiadomo, jak to spinningista.Nie no zatrzyma się ,pogadac można ,jakiś papieros..

Maratończyk ;) Odleci jak mewa.

I zawsze się zastanawiałem że jedyny sukces w spinningu upatruje sie w zmianie przynęty.

Jak dla mnie to raczej szczęśliwy traf a nie wmawianei sobie że ryby akurat w tym dniu, o tej godzinie i w tym miejscu preferuja błystkę/woblera czy co tam jeszcze i to w OKREŚLONYM prowadzeniu i KONKRETNEJ firmy.

Zawsze mnie bawią takie wywody, które się ciągną od dziesięcioleci.

A wiecie że nażarty drapieżnik może zignorować waszą przynęte ?

No chyba że mu pod pysk podprowadzicie,ale to siła natury a nie wasz kunszt czy wielkośc firmy produkującej.

I zawsze się zastanawiałem (wiem że się powtarzam) dlaczego nawzajem nei korzystamy z doświadczeń,ja wiem dlaczego no bo wiadomo: spinningiści, karpiarze , muszkarze...itd...osobne klany.

Tylko że ryba ma to w dupie ;) (przepraszam za dosadność).

A rozważaliście inna taktykę , wcale nieodbiegającą od metody (nęcenie ale sztuczną przynętą) polegającą na nęceniu ZAPACHEM ?

Wiem są takie metody,ale i tak one są de facto doraźne,czyli umieszcanie "czegoś tam" na przynęcie.

Tylko że ona jeno śmignie w wodzie tu i tam, i głównie wabi właściwie obrazem i drganiami.

W czasie liczonym w sekundach. ( o ile nie mniej ze względu na prowadzenie).

Ergo : a może by tak zanęcać przed zarzutem, czyli dokładnie to co robią ci "inni" ?

Zdaje mi się że ryba widząc błystkę/wobbler/jiga w milisekundach  jednak podąży za zapachem który jest bardziej trwały i naprawodzi ją na ...obszar.

Wszak spinning to łowienie obszarowe, no chyba że ktoś widzi drapieżnika w przejrzystej wodzie z pomostu ;)

To teraz rozmyślajcie ;)



#8 daniel

daniel

    Złów i wypuść

  • Moderator
  • 4431 postów
  • Ulubiona metoda:spinning mucha, okoń sandacz
  • MiejscowośćPrzedgórze sudeckie

Reputacja: 1506

Napisano 17 październik 2017 - 06:37

Świetnie, że się ciągle zastanawiasz, widać że nie wiesz co to kwintesencja wędkarstwa, i raczej nie masz doświadczenia skoro tak twierdzisz .

Może od razu rzucać koszykiem zanętowym w metodzie spinning?

Spinning to szukanie miejsc, nie siedzenie na stołku. 

Tu nie ma co rozmyślać. 

Pierdzielę  się ludziom w głowach porobiło......


Zdrowy rozsądek i umiar, to złota reguła wędkarstwa.
2wrdnht.jpg





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych